…wpadlismy razem pod wode . Tak szybko to sie stało ze nie zdazyłam zamknac ust i napiłam sie wody . Gdy sie ” wydostalismy ” spod wody Billl sie smiał , lecz mi nie zbyt było do tego . Z trudem łapałam oddech , zapewne od tej wody .
B: Paulina co ci ?
Ja: …-wskazałam palcem na wode apo tem na gardło
B: Georg dzwon po karetke , szybko !
Georg: ok
Gustaw: wyciagnijmy ja z wody – Gustaw wszedł do wody , wzia mnie na rece i połozył na kafelkach po za basenem .Mogłam juz lepiej oddychac ale nie az tak normalnie . Po chcwili czekania przyjechała karetka . Połozyli mnie na noszach i wpakowali haha do karetki . Szybko zajechalismy do szpitala . tam zawiezli mnie na jakas sale ,podali tlen i zrobili przeswietlenie . Okazało sie ze woda ktora nie chcaco sie napiłam wpłyneła do płyc . Mialam szczescie gdy nie ma jej duzo i musze brac troche lekow . Lezałam własnie po badaniach w jakies opustoszałej , białej sali gdy do pokoju wpadła Mama Sis .
M: corciu nic ci nie jest ? jak sie czujesz ?- zaczeła pytas płakac i co gorsza ” dusic mnie ” ![]()
Ja: mamo wszystko dobrze i wes mnie juz nie dus ok ?
M: przepraszam , ale jak to sie stało ?
Ja: o ludzie :/ – opowiedziałam jej cała dramatyczna sytuacje , prawie chciała zabic Billa ale lekaz ja uspokojuł i wytłumaczył ze to tez i moja wida po czesci : / :/ . Pogadałam troszke z mama i sis , wychodziłam jutro wiec poprosiłam o czysta bielizne , moro spodnie , zielony pasek , czarna bluzke . Gdy juz rodzinka poszła do sali wszedł Bill Tom Gustaw Georg .
B: jak sie czujesz ? – spytał siadajac na rogu łozka .
Ja: dobrze , juto wychodzie juz na szczescie
B: przepraszam za ta akcje , tylko kłopotow narobiłem
JA: coz , czasu nie cofniesz , nie przejmuj sie
Georg : dobrze ze juz ci lepiej , wiesz jutro u mnie organizujem parapetowe , ze 25 osub , przyjdziesz?
Ja: pewnie , z miła checia a o ktorej ?
Georg: impreza zaczna sie o 18 , zajedziem z chłopakami do ciebie o 17: 30 . , moze byc ?
Ja: no pewnie spoko
Gustaw: sorka , ja musze leciec , czesc mała – podszedł do mnei , przytulił i dał całusa w policzek
Georg : no ja niestety tez , pa mała i trzymaj sie
Ja: dzieki ze przyszliscie
Georg: nie ma za co
T: to my tez juz pujdziem Bill
B: a ktora to…o no przydało by sie , wpadne do ciebie jutro rano ok ?
Ja: no , dzieki ze przyszliscie
B: zawsze do usług
Ja: zapamietam to ![]()
B: hah , ok to my lecim mała – Bill dał mi całusa w policzek i przytulił , tom za tylko podał mi reke i zycił ” pa ” . Po ich wizycie zjadłam kolacje ” sałatke ” , wziełam leki i zasnełam .
V WYPADEK NA BASENIE
IV WYPAD NA BASEN
Ranek : Powoli zaczełam sie budzic . Słocne przeciskajace sie przez zaluzje skakały po mnie jak płomyki . Otwozyłam powoli oczy . Czułam sie jak …nowo narodziona . Zdjełam z siebie kołdre ktora doprowadziała moje ciało do temperatury po wyzej 50 ‘C . Wygramoliłam sie z łozka i podeszłam do okna , otwozyłam je . Mometalnie do pokoju wkradło sie swierze powietrze . Choc byłam w samej koszulce to wyszłam na balkon . Było dosc wczesnie hyba , gdyz na podwurku było cicho strasznie . Za to po drugiej stronie ulicy , ze 3 lub cztery domy dalej słychac było dzwiek gitary . Choc brakowało słow to dzwieki wychodziace spod palcow tego człowieka były jak najpiekniejsza piosenka . Wprawiona w romantyczny nastruj ” haha wiem do bani troszke” poszłam do łazienki . Nalałam do wanny gorocej wody olejkow i weszłam do niej . Relaksowałam sie z bita godzinke . Po tem wysząłm z wanny , opatuliłam sie czerwonym puchatym recznikiem ktory dostałam od Jo . Poszłąm do pokoju , spojzałam na godzine ktora byłą wyswietlana na komurce , 11 była .
ja: nie tak zle – powiedziałam sama do siebie , w tej hwili rozleg sie dzwonek do drzwi . Zeszłam na doł i letko uchyliłam drzwi no bo była tylko w reczniki i cała pokra . Za drzwiami stał Bill i….TOM . ” ciekawe po co on tu przyszedł ?”
B: hej Paulina , mozna ?
Ja: eee ..no mozna …tylko w niezbyt kofortowej sytułacji jestem
B: czemu? …a
– spojzał na mnie i sie letko usmiechna- to my poczekamy , co nie Tom ?
T: noooo – odburkna od niechcenia
Ja: no to ja ide na gore a wy skocie se do salonu , picie w lodowce
B: ok – pobiegąłm na gore , szybko sie wytarłam wyprostowałam włosy . Włozyłam czysta bielizne , jasne biodrowki z dziurami , czarny pasek z ciwiekami , zołta bluzke z kołniezykiem . Zbiegłam szybko na doł a za mna jeszcze nie mrawy Jo .
B: o juz ?
Ja: niop
T: wes tego kundla – niby krzykna Tom ktory z przerazeniem dzielił z Jo kilka centymetrow kanapy Lecz i tak ma szczescie bo Jo go nie ugryzł .
Ja: kundel to ty , Jo choc bo wscieklizna od niego sie zarazisz
T: uuffff
B: ale z ciebie baba , bez obrazy dla ciebie Paulina
Ja: tex , a tak po zatym to co was do mnie sprowadzia ?
B: no bo chcemy sie wybrac na basen , menadzier załatwił i pomyslałem zebys sie z nami wybrała
Ja: jak tys to dokonał zeby przekona tego …- wskazałam głowa na Toma
T: ja nic nie mam do gadania
Ja: wiec git
B: jedziesz? the best
Ja: a o ktorej ?
B: o 13 a jest teras…
T: 12: 30
Ja: spoz zdaze , ide sie tylko spakowac
B: okej – poleciałam na gore” znow” , wzieąłm militarna ciemno zielona torbe , do niej duzy błekitny recznik , czarny 2 czesciowy struj ” dawno przyznam nie kładałam ” , klapki , olejek . Wziełam tez do niej kome kluczek kasy troche , czarna kretke tusz . Wziełąm torbe w reke i zeszłam na doł .
Ja: ok , spakowana jestem
B: sprezasz sie haha , mamy jeszcze 10 minut , przyjada po nas
Ja: a kto jeszcze jedzie”?
B: jedzie reszta naszej ekipy , Andress , Anka i nasz menadzier choc on to sie nie liczy bo tylko przywozi i odwozi nas
Ja: spox , xjem jeszcze sniadanie – wziełam z lodowki jogurt , bułke i wszamałam . Rowno o 13 przyjechał czarny bus . Zapoznałam sie ze wszystkimi nowymi .Siedziałam przy oknie obok Anki . Była to nisza o demnie blondynka , dosc szczupła , bardzio miła i toleracyjna dziewczyna . Na basenie nie była nikogo oprucz nas . Posżłam z Anka do przebieralni , włozyąłm struj i ruszyłysmy an basen . Było zajbiscie . Gdy sie juz troszke zmeczyłąm pływaniem chciałłam wyjsc z basenu lecz Bill na mnie skoczył …….
i co ? co sie stało ?
RESZTE DOWIECIE SIE W NASTEPNEJ CZESCI MEGO OPO , KOMETUJCIE
Otwozyłam a tam
Otwozyłam a tam….. Bill .Byłam zdziwiona , no bo przeciesz nie co dzien gwiazda za ktora zbytnio ” nie przepadasz ” wita u ciebie .
B: hej ,
Ja:hej- wydusiłam z siebie
B: chciałem sie zapoznac , no bo jestes nasza nowa sasiadka :0
Ja: fakt , ee no to ..wejc
b: moze przyjde pozniej , widzie ze gdzies sie wybierasz
Ja: nie aktualne , wchoc
B: dzieki – Bill zdja buty i poszlismy do kuchni . usiedlismy przy baze , nalałam nam po soku .
B; od dawna mieszkasz tu ?
Ja: nie
B: a z kont jestes ?
Ja: z Polski
B: aha , a ile masz lat ?
jA: wywiad prowadzisz ?
B: nie , sorka jesli cie uraziłem , ciekawy jestem
Ja: widac i słychac
B: skont masz blizny na rekach
Ja: nie twoja sprawa
B: Paulina …wiedz ze mi mozena ufac , wiem ze moj brat to debill i wogle do siebie nie jestesmy podobni ale to moj brat i sie go nie wyzekne za Hiny
Ja: nikt cie o to nie prosi
B: poprostu chce byc twoim kumplem , ktoremu mozesz sie zwierzac
Ja: dzieki
– zaczełąm mu na serio ufac , nie był taki jak sadziłam , zadufany arogancki , widzial innych a nie tylko czubek własnego nosa
B: a wiec ?
Ja: moge ci powiedziec bo ci ..ufam ale niech to pozostanie miedzy nami
B: obiecuje
Ja: a wiec.., opowiedziałąm mu cała historie mego zycie , pomijajac te duperele > – kilka łez mi spłyneło po policzku na koniec , lecz Bill wytar mi je kciukiem , byłam zdziwiona , bałam sie rozwoju zdazen
B: wspułczuje…..- widac ze sie tym przeja , był prawie jak ja smutny , przygnebiony
Ja: staram sie zapomniec lecz sie nie da…
B: zapewne…nie przezyłęm tego co ty ale se wyobrazam ….
Ja: dzieki …- spojzałam odruchowo na zegarek , zblizała sie 20 – sporo przegadalismy
B: ale w miłym towazystwie ![]()
Ja: fakt:0 )
B: spotkamy sie jutro ?
Ja: niewiem
B: masz tu moj nr , połozył przedemna wyrwana nie hlujnie karteczke z cyframi ktore składały sie an jego nr komurkowy- jak sie zdecydujesz to wyslij sms , bede w parku rzy fontanie czekał o 13
Ja: dobrze
B: czesc , trzymaj sie – przy drzwiach gdy juz załozył buty pocałował mnie delikatnie w policzek i wyszedł . Wepchna we mnie promyk nadzieji nie wiedziałąm ze jeden człowiek w tam krutkim czasie moze zdołac sprowadzic człowieka na własciwe tory . Wruciłam do kuchni , zjadłam 2 jogurty i poszłam do siebie . Wziełąm dłuuuga kompiel i wskoczyłam do łozka . Długo jeszcze rozmyslałam o dzisiejszym dniu w ktorym tak duzo sie wydazyło . Około 22 zasneąłm .
Witam, witam
Hejka, witam was wszystkich goraco
Niestety nie ma notki poniewaz…nie, nie kasuje bloga ale akurat nie ma mnie w domu. Jestem w Niemczech. Fakt, sa komutery ( jak widac) ale nie ma wejsc na dyskietke cholera jasna. Musicie poczekac do moj powrot, mam juz napisane kilka czesci awiec tylko dodam i macie co czytac. Bede odwiedzac was, a wiec zostawiajcie informacje o nowych nociach ![]()
Pozdrawiam
Koniecznie
I znowu, notki nie dodwałam przez długi okres czasu. No, cóż wiecie…szkoła, testy, i te wszystkie inne rzeczy, które ma nastolatka na codzień. Napisałam dwie notki przez te dni wolne, a więc jak się pośpieszycie, to będzie część kolejna.
Notka dedykowana wszystkim którzy czytają moje opowiadanie.
A teraz notka ![]()
****
-Coś się tak wystroiła jak szczur na otwarcie kanału?- zapytała Julita, kiedy pomagałam jej przy makijażu.
-Wigilia, prawda?
-I myślisz, że to mi wystarczy? Od dobrych dwóch lat na Wigilie nie ubrałaś eleganckiej sukienki i nie ubrałaś szpilek, nie nabierzesz mnie siostra. Nie zemną te numery.
-Nie wiem, o co Ci chodzi? Strój jak strój.- wyszczerzyłam ząbki
-Co zęby suszysz? Już Ci wieże, że to „normalny” strój.
-Skończone i jak?
-Dzięki, idziemy?- poszłyśmy razem do jadalni. Mama, Simona i babcia już krzątały się po kuchni i przygotowywały kolacje, zdecydowałam z siostrą, że nie będziemy takie i pomożemy im przygotować, (jakie my wspaniałomyślne ^^). Po kilku minutach robiło się coraz tłoczniej. Kiedy wszyscy byli już na swoich miejscach tata zaczął przemowę:
- Witam wszystkich na kolacji wigilijnej. Jest nam bardzo miło, że jesteśmy tu wszyscy. Miło jest nam również, że gościmy u nas drugą rodzinę mojej córki, która pojechała do Niemiec na wymianę.- (Jezu jak oficjalnie^^, przecież to tata
)- Teraz życzę smacznego- uśmiechną się do wszystkich i złożył życzenia wszystkim a potem osobno. Każdy po kolei podchodził do każdego (o Boziu….). Simona i Jörg życzyli mi abym była z którymś z bliźniaków (zobaczymy, co się da zrobić^^), Tom, że mam się nauczyć nowych przepisów i lepiej grać na gitarze, Gustav życzył mi abym nigdy się nie zmieniła, Georg żebym nigdy ich nie zostawiła, rodzice i siostry jak i dziadkowe życzyli tego samego, co zawsze, aby spełniły się moje marzenia, i żebym znalazła miłość mojego życia. Unikałam Bill’a, jak tylko się dało, ale nie do końca. Sam do mnie podszedł do mnie, i życzył tego, co wszyscy i:
- Czekam na odpowiedzieć- powiedział mi na ucho i usiadł obok brata, a ja obok niego. Gdy kolacja powoli dobiegała końca spojrzałam na Tom’a. Zrozumiał, o co chodzi i powiedział:
-Dziękuję było pyszne, teraz przepraszam na chwilę muszę wyjść się przewietrzyć.
-Ja też- powiedziała reszta zespołu.
-To my zaraz wracamy- powiedział starszy bliźniak i puścił do mnie oczko. Miałam przetrzymać całą rodzinę, dopóki wszystko nie będzie gotowe, a znając ich możliwości to prędzej się śmierci doczekam. Napisałam sms-a do Bill’a aby się trochę pośpieszyli odpisał, że zaraz będzie gotowe. Przyjdzie po mnie.
Dotrzymał słowa, kiwną głową i poszedł na miejsce.
-Teraz czas na prezenty-powiedziałam wstając.
-Racja miałem to samo namyśli. Nadal czytasz w moich myślach córciu.
-Jak zawsze Vati- wyszłam pierwsza, poszłam szybkim krokiem aby być pierwsza. Chłopcy już czekali przygotowani. Wzięłam gitarę i zauważyłam, że nie mam mojej kostki.
-Kurde nie mam kostki.
-Masz na razie moją. Ja mam zawsze dwie.
-Dzięki Tom.- on zawsze mnie wybawia z różnych opresji. Gdy reszta rodzinki weszła do salonu zrobili oczy jak spodki.
-Co to?- wskazał dziadek
-Usiądźcie- poprosiłam, zrobili tak jak kazałam- Witam wszystkich na świątecznym koncercie Tokio Hotel. Chłopcy byli tak mili i przyjęli mnie na chwilę do swojego zespołu. Życzymy miłego słuchania.
***
-Brawo- krzyczeli wszyscy, po trzech bisach dali nam spokój.
-Pięknie, ale teraz naprawdę czas na prezenty- każdy dostał to, co chciał. Julicie najbardziej podobały się skarpetki z japońskimi znakami ^^. Nawet trafiłam w gust chłopaków. Georg dziękował za prostownice, bo nigdy nie miał czasu się wybrać, aby kupić sobie nową, tak pożyczał, od Bill’a. Nastrój dopisywał wszystkim, a przedemną czekała rozmowa z młodszym bliźniakiem.
-To ja idę się szykować na Pasterkę, idzie ktoś ze mną?- zapytał tata, wszyscy kiwnęli głowami- a wy?- zwrócił się do nas.
-Janek, daj im spokój. Po koncercie są, na pewno zmęczeni. Nich zostaną w domu i odpoczną- odezwała się od razu babcia. Mama i Simona tylko pokiwały głowami.
***
O godzinie 23.30 byłam gotowa. Nikogo tak naprawdę nie było w domu. Cała rodzinka w kościółku, tylko ja i chłopcy. Wiedziałam na pewno, że Gustav, Gorg i Tom poszli spać, co do Bill’a to nie wiem. Gdzieś znikną i nie wiem gdzie.
Wyszłam na werandę i patrzałam w gwiazdy. Myślałam i gapiłam się w te małe świecące plamki, kiedy ktoś mnie chwycił od tyłu.
-Myślałem, że nie przyjdziesz- zaczął Bill byłam pewna, że to on, dlatego się nie przestraszyłam.
-Jak mówię, tak robię. Przejdziemy się?- kiwną głową. Chodziliśmy przez dłuższą chwilę w ciszy, kiedy odezwał się pierwszy czarnulek.
-Zastanawiałaś się nad tym, co Ci powiedziałem?- cisza- Odpowiedz
-Tak- powiedziałam prosto w jego czekoladowe tęczówki.
-I co? Mogę już rozpaczać?
-Myślę, że to powinno Ci pomóc odgadnąć moją decyzje- wspięłam się na palcach (mimo tego, że byłam w szpilkach i tak byłam nisza od niego) i pocałowałam Bill’a. Nie wiem ile trwał nasz pocałunek, ale wiem, że babcia miała racje (zresztą jak zawsze), bała się własnych uczuć.
-Nawet nie wiesz, jak się cieszę
-Domyślam się.
-Mam coś dla Ciebie- wyjął czerwone pudełeczko, otworzyłam je i zobaczyłam dwa połączone serca jedno z literką K a drugie z literką B. Nie mogłam z siebie wydusić słowa.
-Nie podobają Ci się?
-Głupi jesteś? Śliczne są…założysz?
***
Tydzień przed sylwestrem pomagałam chłopakom do dalszej trasy koncertowej. Sylwestra spędziłam oczywiście z Bill’em. Jak na razie o nas wiedzieli tylko: Babcia i Tom. Reszta dowie się później. No urlop pojechaliśmy na wyspy. Słonko, plaża ,morze i Bill. Po prostu cud miód i orzeszki. Czego mi jeszcze trzeba?.
Chłopcy od kilku tygodni przygotowywali się do kręcenia teledysku „Rette Mich” (nawet podrzuciłam im swoją wizję na klip) Natomiast ja pracowałam w domu, nad własną karierą. Zaczęłam układać melodię do moich piosenek i nadrabiałam szkołę prywatnymi lekcjami.
Chłopcy otrzymali ECHO 2006 nawet nie wiem, za co, a przez Internet poznałam Martę.( Tak, tak Ciebie).
A, Bill i ja? Rozumiemy się bez słów. Bardzo często on czyta w moich myślach, on śpi częściej u mnie niż ja u niego (twierdzi, że mam wygodniejsze łóżko
) Zmienił fryzurę, z mangowej na kruczoczarne włosy niektórzy mówią, że wygląda jak dziewczyna ale ja uważam inaczej i wiem jedno….On jest mój. Na razie w żadnym wywiadzie nie mówi, że ma dziewczynę, ale „Nie mówię TAK,ale nie mówię też NIE” i dziennikarz zastanawia się o co chodzi a ja w domu śmieję się do rozruchu.
Nastał dzień, na który czekali wszyscy. Premiera teledysku „Rette Mich”. Wstałam bardzo wcześnie, aby chłopcy zastali ciepłe śniadanie (wiem, jak to lubią). Punkt 7 byłam w łazience, cały czas się zastanawiam jak ja się wyślizguję z objęć Bill’a a on nawet nie drgnie (dobra jestem
) Ubrałam się szybko, i zbiegłam do kuchni włączyłam radio i zaczęłam to co umiem robić najlepiej^^
- Co tak pacnie?- Zapytał Tom po 30 minutach
-Jezu, nie strasz ja chce jeszcze trochę pożyć
-Sorry, dobra. Brat mnie zabiję jak się dowie.
-Nie dowie- puściłam do niego oczko
-O czym, mam się dowiedzieć?
-Hej skarbie- cmoknęłam go w usta- o niczym, możesz iść po Georga i Gucia?- uśmiechnęłam się.
-Jasne, zaraz wracam- ja podałam do stołu. Kiedy wszyscy jedli Georg się odezwał-
- Mówiliście już jej?
-O czym?- Zapytałam się, Tom stukną się w czoło.
-Już wiem, mieliśmy Tobie powiedzieć o tym, że masz z nami jechać na premierę do studia Vivy- udławiłam się sokiem
-Żartujesz?!
-Nie, mówię jak najbardziej poważnie. Podjęliśmy tę decyzje wspólnie z naszymi menagerami i wszyscy się zgodzili.
-Nie ma mowy.
-Jak nie? Jedziesz i tyle- zakończył Bill. Nie chciałam jechać, tyle pytań, ten cały zgiełk. Nie, to nie dla mnie.
-Muszę?
-Tak. Należysz już do rodziny zespołu i naszej. Nie mam wątpliwości, że tak zostanie.- powiedział Tom-
-Po za tym Bill’owi będzie raźniej, jak będziesz przy nim ^^- skwitował Gucio. Domyślałam się, że on i Georg wiedzą o nas, przecież mieszkamy po jednym dachem. I co mogłam zrobić?
-Niech już będzie- po skończonym śniadaniu ogarnęłam trochę kuchnię, nie lubię bałaganu (żeby tak było naprawdę xD). Pobiegłam do siebie. Wywaliłam wszystkie rzeczy z szafy zastanawiając się, co ubrać. Ze sterty ciuchów, która znajdowała się na moim łóżku, wygrzebałam czarne spodnie rozszerzane u dołu, i oczywiście czarne trampki podpisane przez chłopaków. Co do górnej części ubioru miałam lekki problem. Stałam nad tą stertą ubrań i gapiłam się w topy, bluzki i bluzeczki.
-Proszę- powiedziałam usłyszawszy pukanie
-Mogę?- Zobaczyłam czarną czuprynę
-Jasne, proszę- spojrzał na łóżko
-A, co to?- zrobił wielkie oczy
-Zastanawiam się, co mam ubrać.
-Może Ci pomóc?
-A, chcesz?
-Co, to za pytanie?- zrobił obrażoną minę
-Oj, chciałam być kulturalna- uśmiechnęłam się i posłałam mu całusa
-E tam, ja wolę taki- podszedł do mnie i pocałował- No, to ja rozumiem- pokręciłam głową- Co masz zamiar ubrać- pokazałam mu spodnie i buty. Popatrzał chwilę na ubrania, na mnie i buty- to może ubierz to?- Wskazał na bluzkę z krótkim rękawkiem w biało-czarne pasy
-Faktycznie pasuje. Dzięki- musnęłam jego policzek
-Nie ma za co. Lepiej się pośpiesz, Zaki ma być za godzinę.
-Zaraz będę gotowa- chwyciłam wybrane rzeczy i poszłam do łazienki . Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się zrobiłam Bill’a ulubiony makijaż, czyli: podkreśliłam mocno oczy czarną kretką, i wymalowałam rzęsy bez cienia i delikatny błyszczyk. Gdy wyszłam, zobaczyłam młodszego bliźniaka przy oknie wpatrującego się w słońce. Przytuliłam się do jego pleców, poczułam jego cudny zapach.
-Nawet nie wiesz jak ważna jesteś dla mnie.
- Wiem, bo ty jesteś tak samo ważny dla mnie.
-Taaa?
-Uwierz gdyby nie babcia, nie byłbyś teraz taki szczęśliwy.
-Muszę jej podziękować.
-Koniecznie- odwrócił się, zobaczyłam te jego piękne i cudne brązowe tęczówki, w których dostrzegłam małe tańczące iskierki. Pochylił się na demnną i pocałował.
Szczerze? Uzależniłam się od jego zapachu, włosów, gestów, iskierkami w oczach i przedewszystkim uśmiechu. Nie wyobrażam sobie już życia bez Czarnulka.
-Proszę- powiedział, gdy ktoś zapukał
-Ej, wy gołąbki zabieramy tyłki i idziemy. Zaki przyjechał- poinformował nas dredziarz
-Już idziemy- chwycił mnie za rękę i zeszliśmy do samochodu. Jechaliśmy oczywiście do studia Vivy. Program miał się zacząć o godzinie 15, a była dopiero 13. Po co tak szybko jedziemy nie mam pojęcia, ale moje zdanie się nie liczy
. Kiedy byliśmy na miejscu zostało sporo czasu do rozpoczęcia programu.
Weszliśmy do środka. Studio Vivy było ogromne, zawsze chciałam zobaczyć jak ono wygląda od środka, teraz widzę ^^.
-Witamy chłopcy- przywitał się jakiś koleś- widzę, że przyprowadziliście kogoś- spojrzał na mnie.
-Tak, to jest Klaudia- przedstawił mnie Bill- jest z nami od początku zeszłego Turne.
-Witam, jestem John
-Miło mi
-Zbierajcie się do charakteryzatorni, a Klaudia może iść na herbatę, albo coś.
-Zaki, zajmij się Klaudią- poprosił Bill
-Jasne
-Na razie- i puścił do mnie oczko.
Zdecydowaliśmy się, że nie będziemy ujawnić tego, iż jesteśmy ze sobą. Przynajmniej teraz.
Chcemy mieć własne życie….bez fanek i mediów.