Witajcie, tym razem szybciej niż poprzednio^^. Tą notkę również zawdzieczacie Marcie, która mi też pomogła tą notkę napisać. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Juto wyjeżdżam do Słupska na cztery tygodnie, mam nadzieje iż Marta tyle wytrzyma bez notki.Teraz zaprazam serdecznie do czytania:
***
Błysk flesza
-Czy to twoja dziewczyna?- padło nagle pytanie
-A, może odbiłeś swojemu koledze z zespołu dziewczynę?- znowu padło pytanie. Wokół nas było pełno ludzi z aparatami i mikrofonami.
-Żę, co proszę?- wyrwało mi się.
-Ludzie, za trzy dni mamy pierwszy koncert. Na pewno będzie konferencja, w tedy będziecie pytać przez całe 60min, a teraz wybaczcie- uratował sytuacje mój towarzysz, chwycił mnie za rękę i pobiegł przed siebie, do naszego tymczasowego domu.
- A, co wy tak szybko- przywitał nas od progu Gucio- i do tego tacy zdyszani- dodał.
-Klaudia właśnie poznała „przyjemność” zadawania się z nami- odpowiedział Georg
- Aaa, już kumam dziennikarze?- przytaknęłam- i jak się podobało?
-Normalnie super, jak tak dalej pójdzie będę mogła biegać zawodowo.- odpowiedziałam z sarkazmem- Idę poszukać jakieś wazonu bo róża całkiem zdechnie.
- Od kogo?- pojawił się nagle Bill
- Od cichego wielbiciela- wytknęłam mu język, można było dostrzec wzrok czarnulka na Georg’u- coś nie na rączkę?
- Nie, no oczywiście, że NIE- podkreślił ostanie słowo, po jaką cholerę nie mam zielonego pojęcia. Poszłam na górę, znalazłam jakiś wazon i postawiłam kwitka na szafce nocnej. Zegarek, który również był na szafce wskazywał 20.45
„ Młoda godzina”- pomyślałam, długo nie musiałam się zastanawiać jak wykorzystać czas dopóki nie będę zmęczona. Zbiegłam (dosłownie^^) do salony, chłopcy oczywiście rozwaleni na kanapie.
- Tom mam prośbę-nic zero reakcji- EJ SLYSZYSZ MNIE?!
-Co gdzie? Ktoś mnie wołał?
-No, tak konkretnie to ja…
-Słucham Cię Kotek…- dziwne spojrzenie młodszego Kaulitz’a na mnie potem na Tom’a.
-Przepraszam, ale od kiedy my jesteśmy na KOTKU?- podkreśliłam ostanie słowo.
- A, tak mi się jakoś powiedziało…
-Mam nadzieję, że to ostatni raz- Bill odetchnął- możesz pożycz mi gitarę?
-Po, co?!
-Wiesz nudzi mi się, i chciałabym ułożyć melodię do mojej piosenki, którą ostatnio napisałam
-To, ty piszesz piosenki?
-No, to co pożyczysz jasne, ale co z tego będę miał?
-Hm…śniadanie do łóżka po koncercie?- wyszczerzyłam zęby
-No, nich będzie- Nim się obejrzałam już siedziałam po turecku na ziemi.
Kartka z piosenką leżała prze de mną.
- Nie, nie tak nie pasuje- mówiłam co jakiś czas- kurde przydała by mi się pomoc. Dlaczego nie ma tu Lili- długo tak „rozmawiałam” sama do siebie, aż rozległo się pukanie- Proszę…
- Ekem…jak Ci idzie z piosenką?- zapytał Tom
-Po pierwsze wejdź i zamknij dziwi- wykonał poją prośbę- po drugie: POMÓŻ MI…
-Czyli nie idzie ci za dobrze…
- Zgadłeś, refren mam gorzej z zwrotkami…
-Pokaż mi to tu- po chwili- ty dobre sama pisałaś…
-No, tak jakby- dziwne spojrzenie- Ja to pisałam z „wokalistką Łez”…
-Że jak?
- „Łzy” to polski zespół i pisałam ten tekst, kiedy ich słuchałam- wytłumaczyłam jak małemu dziecku Tom usiadał obok mnie, również po turecku, wziął gitarę. Pomyślał chwilę.
Chwilę później, opuszkami palców dotykał delikatnie strun gitary, które jak za dotknięciem różdżki, popłynęła muzyka ( zdanie czysto po polskiemu ^^). Po kilkunastu minutach, ,moja piosenka posiadała już melodię, prawie…
-Wiesz, ale tu w tym refrenie zamiast tej nuty, dałabym tą- pokazałam Tom’owi jakieś literki ( nie jestem jeszcze tak zawansowana, aby grać z nut).
-Spróbujmy-(…)- Faktycznie lepiej…o jak późno- spojrzałam na zegar, wskazywał 24.00
-No, masz racje, dziękuje za pomoc
-Nie ma sprawy, a pamiętasz co mi obiecałaś za gitarę- przypomniał mi Tom, wstając z ziemi.
-Tak, pamiętam…a to za pomoc- podeszłam do niego i pocałował go w policzek, w tym samym momencie dziwi otworzyła się, prawie z hukiem.
-Koleś wychowałeś się w dziupli czy w cyrku, że nie pukasz?
- A, tu jesteś- zwrócił się młodszy bliźniak do starszego, zupełnie mnie ignorując- szukałem Cię…
-Może byś raczył odpowiedzieć, jak ktoś pyta…
-Nie mam ochoty…- odwrócił się i wyszedł, Tom rzucił tylko przelotne „cześć” i również wyszedł. Zamknęłam dziwi, pozbierałam papiery z ziemi i udałam się do łazienki. Pod prysznicem zastanawiałam się dlaczego Bill był taki nie przyjemny.
-„ Wiesz dlaczego, jest taki nie przyjemny”- powiedział głos w mojej głowie
-„ Naprawdę? Ja, nic o tym nie wiem”
-„Pomyśl”- faktycznie podsumowując wszystkie odruchy Bill’a, które czynił gdy tylko byłam z innym kolesiem, wskazywały tylko na jedno…Bill po prostu był o mnie zazdrosny, tylko dlaczego…Nie, nie nawet nie dopuszczam myśli aby on się we mnie zakochał. To nie możliwe, aby ten słynny Bill Kaulitz zakochał się w zwykłej dziewczynie. Położyłam się na łóżko założyłam odtwarzacz MP3 i tak zasnęłam
***
Obudziły mnie krzyki:
-Jak mogłeś, przecież dobrze wiesz, co do niej czuję!
-Ale, o co ci chodzi?!
-O to, że wczoraj byłeś u niej w pokoju, prawie trzy godziny!
- Myśmy nic nie robili, tylko pracowaliśmy!- wstałam i wybiegłam na korytarz
-Ciekawe, nad czym!?
- Nad ułożeniem melodii do mojej piosenki!- wtrąciłam się- pozatym moja sprawa co robię, kiedy robię i z kim to robię! Nie jestem twoją własnością, a jeśli coś do mnie masz, to mi to powiedz, a nie robisz awanturę i budzisz wszystkich!
-A, ten buziak to były moje omamy, tak?!
-Przepraszam bardzo, ale czy ty mnie wychowałeś, że muszę się tłumaczyć przed tobą? Wydaje mi się, że nie! Wiec, jeśli, kiedyś mi pomożesz to też dostaniesz buziaka w podziękowaniu! Teraz odwal się od Tom’a i daj mu spokój. Teraz wybaczcie, idę się pakować!- pobiegłam do mojego pokoju trzaskając dziwami i przekręcając klucz w dziurce. Zamiast się pakować, zaczęłam płakać. Usiadłam na parapet i wpatrywałam się w niebo, powoli zaczęło wschodzić słońce. Stwierdziłam, że czas wstać i wrzucić rzeczy do swojej torby, w pewnej chwili usłyszałam ciche pukanie.
-Odejść!
-Klaudia, daj mi się wytłumaczyć- usłyszałam głos czarnulka
-Ooo, jednak umiesz pukać, daj mi spokój!
-Proszę..- wstałam i otworzyłam przed nim dziwi- mogę?
-Jasne….tylko się pośpiesz, bo musze się jeszcze spakować- zamknął dziwi.
-Gdzie chcesz jechać?
-Do twojej mamy, mam jak na razie mieszkam
-Proszę Cię zostań! Obiecuję się to nigdy nie powtórzy….to nie moja wina, że jestem zazdrosny o Ciebie…
-Słucham? A, czy my jesteśmy parą?- podeszłam do okna, cały czas byłam odwrócona do niego plecami, podszedł do mnie i odwrócił…
-Nie lubię mówić do pleców…
-Twój problem, twój problem nie mój- patrzeliśmy sobie w oczy- puść mnie muszę się pakować…
-Zostań proszę, potrzebujemy Cię, a w szczególności ja…
-Ciekawe do czego? Do awantur? Nie, nie ja podziękuję…
-Proszę…- zrobił te swoje słynne „psie” oczka- proszę…
-Dobrze, ale pod jednym warunkiem…
-No jakim?
-Powiedz mi dlaczego, jesteś o mnie zazdrosny?
-Bo, bo…
-No?
-Bo mi na tobie zależy- powiedział patrząc prosto w moje oczy, widziałam w jego „czekoladowych” tęczówkach, że mówi szczerze i nie bajeruje.- i chciałbym, abyśmy byli kimś więcej dla siebie niż tylko przyjaciółmi…- dodał
- Odpowiedzieć Ci szczerze?- zrobił duże oczy i kiwną głową- ja też bym chciała abyśmy byli kimś więcej niż tylko przyjaciółmi, ale nie mogę być z kimś kto jest zazdrosny o każdego chłopaka z którym się zadaję i któremu daję buziaka w podzięce, pozatym trochę za krótko się znamy, może później?
-Więc mogę mieć nadzieję, że będziemy razem?
-Możesz…ale jak na razie zostańmy przyjaciółmi i nie bądź taki zazdrosny.
-Dobrze…niech będzie….- na koniec pocałowałam go, nie tak jak Tom’a, ale namiętnie i chciałam aby to trwało wiecznie, ale musiałam zachować pozory (no przecież^^). Zeszliśmy razem do kuchni, chłopcy zrobili sobie śniadanie.
-Wiedzę, że już się pogodziliście- zaczął Tom
- No, tak jakby- odpowiedział mu brat
-To, nasza tajemnica, prawda?- wtrąciłam się- zmieniając temat, widzę że jednak potraficie sobie poradzić bezemnie w kuchni.
-Ale twoje grzanki są lepsze nisz Tom’a- wypowiedział się Gucio
-No, wiesz?!- puścił focha starszy bliźniak, komuś zaczęła komórka dzwonić- to moja….- (…)- kuźwa jutro mamy koncert
-Co?- powiedziała reszta
-No zadzwonił do mnie menager, że juto mamy pierwszy koncert.
-Ale to miało być za dwa dni!- oburzył się Georg
- „Zapomniał nam powiedzieć, że plany się zmieniły”- zacytował swojego rozmówce Tom.