HISTORIA MOLI…CZĘŚĆ 10

Październik 15th, 2009

OD AUTORKI: No ludziska część 10!! Jestem z siebie dumna..:) A mam z czego? Hehehe Jak macie ochotę pogadać z kimś na gadu to polecam się na przyszłość..:) Ponoć chodzą plotki w telewizji i w radiu że opo będzie przerwane a to ze względu na to że (być może) Moli zrobi sobie w prawdziwym życiu wakacje i nie będzie jej przez jakiś czas…Ale moje potworki nie martwcie się…Na pewno zdążę jeszcze dodać kilka notek przed wyjazdem..:)
*******************************
Ciszę przerwał Benji:
- Joel? Nic ci nie jest? Dlaczego nic nie mówisz? Joel !?
- Taaa….jestem, jestem…
- Ja od godziny robię sobie przymusową wycieczkę po mieście… Zwiedzam wszytkie zakamarki i bawię się z tobą w chowanego. Tylko że to jest nie fair!! Ty się zbyt dobrze chowasz..- starał się rozśmieszyć brata.- Gdzie się teraz kirasz?
- W hotelu…- wymamrotał Joel
-Aaaaa..!! Nieźle żeś to wykombinował…A jaka to ulica?
- Lauen street- odpowiedział smętnie.
-Za chwilę tam będę tylko już nigdzie mi się nie chowaj…
Ben zawrócił i pojechał na parking mieszczący się przy ulicy podanej przez brata. Joel już na niego czekał. Siedział na schodach. Wstał i włożył ręce do kieszeni. Posłusznie wszedł do samochodu. Wsiadając odwrócił głowę, by uniknąć świdrującego spojrzenia Benjego.
- Czemu twoje oczy przypominają wzrok zbitego spaniela?- roześmiał się.
Widząc, że żart nie podziałał, spytał:
-Co cię gnębi? Proszę powiedz mi… Wiem, że zachowałem się głupio..ale jeśli obiecam, że już nie będę to powiesz mi o wszystkim?
Joel przysłuchiwał się temu co mówił jego starszy brat. Dalej głowę miał zwróconą w druga stronę.
-Przepraszam, już dawno powinienem cię wysłuchać…-przepraszał.-dawno dawałeś mi do zrozumienia, że coś jest nie tak.
Joel spojrzał mu w oczy.
-Za te i za wszystkie grzechy żałuję z całego serca i chcę szczerze się poprawić BRACISZKU.- wyklepał starszy Madden. Joel wkońcu zdobył sie na uśmiech. Cieszył się, że Benji stara się naprawić swój błąd.
-A teraz na znak miłości braterskiej ukochaj braciszka- Ben zrobił dziób w ciup…:)
-Ben wszystko ci opowiem jak dojedziemy dobrze..?
-Ależ oczywiście…
Ben odpalił samochód i wyjechał z parkingu.
- No, za minutkę będziemy w domu…-powiedział przyspieszając.
Joel spojrzał na brata potem przed siebie.Chwycił go za rękę, którą Benji trzymał uchwyt od skrzyni biegów.
-Ben, nie rób tego znowu. Czy ty chcesz kogoś ZNÓW potrącić? -głośno zaakcentował
-Więc o to chodziło ci od samego początku tak?
Joel skinął głową. Starszy Madden na polecenie zwolnił. Po chwili znaleźli się pod domem.
Joel rozłożył sie na skórzanym fotelu. Podparł ręką głowę i wpatrywał się w nieokreślony punkt na podłodze.
Starszy Madden usiadł na przeciwko. Wziął głęboki oddech i zapytał:
-No to opowiesz mi wszytko dzisiaj? Bo sądząc po twojej minie, się na to nie zanosi…
-Ale to trochę potrwa…
-Nie nie zasnę- Ben wyprzedził pytanie Joela.
Kiedy już kończył opowiadać Benjemu o Moli powiedział:
-A dziś- spuścił głowę- dowiedziałem się od lekarza, że dziewczyna jest skazana na wózek inwalidzki i nie wiadomo czy jest szansa by ją od tego uratować. To dziś dowiedziałem się, że przez naszą głupotę nigdy nie będzie mogła chodzić…-Wstał z fotela i zaczął krążyć po pokoju – Słyszysz?! Nigdy! NIGDY! – krzyczał.
Ben zdołał wykrztusić tylko krótkie:
-Przepraszam….
Joel spojrzał na niego i powiedział:
-Najbardziej chore jest to, że ona jeszcze nic o tym nie wie…- posmutniał jeszcze bardziej.- Byłem dziś u niej i nie mam pojęcia jak my się jej wytłumaczymy…to nie daje mi spokoju….Ona jeszcze nie wie…- mówił Joel
-Wybaczysz mi? To wszytko moja wina… Mogłem się ciebie posłuchać i nie wsiadać do tego samochodu..Jaki ja jestem głupi…Boże, wybacz mi…-Z samego rana tam pojedziemy. Chcę pogadać z tym lekarzem co twierdzi że NIC nie można zrobić…-poderwał się z kanapy

Zostaw komentarz