Archive for Maj, 2009

Chłopcy

niedziela, Maj 31st, 2009

A teraz cos co przeczytalam niedawno. Dwie dziewczyny 16 letnie, zabily sie z milosci do Billa i Toma. Kiedy znleziono ich ciala mialy przy sobie listy z wyznaniami milosnymi do Toma i Billa. To jest chore i egoistyczne przeciez chlopakow musi to bolec! Ja tez sie w nich zabujalam ale nie zabije sie bo wiem ze oni przez to beda cierpiec! Chlopcy chca brac udzial w pogrzebie tych dziewczyn! Ja tez chcialam tak zrobic ale mi przeszlo. Po prostu zrozumialam ze nie bede z nim, chociaz wierzyc trzeba zawsze… I jakos zyje! WIec nie robcie czegos takiego prosze o to!!!!!

No ok. To teraz koniec.
Licze na komentarzyki=***
Niewiem kiedy bedzie kolejna nocia. Musze cos wykombinowac zeby sie dostac na kompa, ale teraz musze sie uczyc dlatego dalam mega dluga nocie!! Mam ndzieje ze sie spodoba!!
No to na tyle!
papacie (więcej…)

nocia

sobota, Maj 30th, 2009

Hey. Dzieki za te komenty ktore sa chociaz liczylam na wicej, ale ciesze sie z tego ze sa wogole. Dzisiaj bedzie mega dluga nocia! Pisalam ja niezbyt dlugo. Aaaa i w pewnym momencie zmieniam forme osobowa. Nie bedzie Agness tylko JA. Takze nie dziwic sie jak zamiast Agness zrobila to bedzie “Zrobilam to”. no to na tyle ogloszen!

A teraz new nocia…

-To dobry pomysl- odpowiedziala Agness. Wszyscy razem poszli na dol, do salonu. Wlaczyli jakis film i oglali do wieczora… Kiedy zakonczyli ogladac filmy, dziewczyny pozegnaly sie z chlopakami i poszly do domow. Kiedy Agness wrocila, rodzice nie byli na nia zli, jednak jej tata mial cos przeciwko widywaniu sie z tymi chlopakami, bo nie odpowiadal jemu ich wyglad. Ale kiedy juz dziewczyna przekonala swojego ojca wszystko bylo ok. Potem polozyla sie spac. Rano jak wstala wziela komorke i sprawdzila czy ma cos w skrzynce. Byl tam sms od Billa:
“Agness skarbie, prosze Cie przyjdz jak tylko sie obudzisz. Blagam musze Ci cos powiedziec.”
Agness szybko sie ubrala i zeszla na dol. Kiedy chciala juz wyjsc matka ja zatrzymala:
- Coreczko. Mam dla Ciebie niespodzianke- powiedziala mama
- Jaka??- zaszkoczona dziewczyna zapytala
- W tym tygodniu jedziemy do polski. Bedziesz mogla zobaczyc sie z przyjaciolmi. Bo jak wiesz zaczely sie wakacje! – odpowiedziala jej mama
- Wspaniale a na ile jedziemy?- znow zadala pytanie
- Na 2 tygodnie, a potem jak bedziesz chciala to Joasia przyjedzie do Ciebie.- dodala mama
- Sooooper!!- krzyknela Agness
Potem Agness szybko pobiegla do Billa, gdzie byli juz wszyscy, Martina, Tom, Bill, Georg i Gustav. Agness dotarla ostatnia.
- Przepraszam za spoznienie- powiedziala z usmiechem dziewczyna, jednak kiedy zobaczyla miny przyjaciol od razu usmiech jej znikl.
- Co sie stalo?- dodala po chwili
- yyy… Jakby to powiedziec- zaczal smutny Bill
- No, bo my… – probowal dokonczyc Tom
- Bo oni jada na Tournee- dokonczyla Martina
- Aha… – Agness nie zasmucila sie bo w koncu ona tez wyjezdza.
- A gdzie macie te Tourne?- zapytala dziewczyna
- W Polsce- odpowiedzial Bill.
- Swietnie!! – krzyknela jeszcze bardziej zadowolona dziewczyna
- Cieszysz sie?? Przeciez nie bedziemy sie widziec!- zdziwili sie chlopcy
- A skad wiesz?? Czy o czyms nie zapomnieliscie?? – dodala Agness
- O czym?- zapytal Tom
- O tym ze ja mieszkalam w Polsce…- odpowiedziala Agness
- No i co ale teraz mieszkasz tutaj- dodal Bill
- Ale wlasnie mi mama powiedziala ze jade na 2 tygodnie do Polski!! Wiec sie na 100% zobaczymy. -rzucila Agness
- Co??!! -Wszyscy sie zdziwili
- I dopiero teraz nam to mowisz??- zbulwersowal sie Bill
- No bo sie dzisiaj dowiedzialam – usprawiedliwila sie Agness
- Dlatego sie spoznilam- dodala po chwili
- Aha… No to fajnie zostane calkiem sama, swietnie- powiedziala smutna Martina
- Ej to sie da zalatwic- powiedziala Agness
- Ciekawe jak??- zapytala kumpela
- Pogadam z mama a ona napewno sie zgodzi zebys pojechala z nami! Poznasz moich znajomych z Polski. Zobaczysz bedzie super- odpowiedziala przyjaciolce
- Naprawde??!! Super!- krzyknela cala banda!
- No widzicie, a wy juz tutaj siedzieliscie jak w zakladzie pogrzebowym! Wystarczylo zebym przyszla i wszystko zalatwione!- krzyknela zadowolona z siebie Agness
- Jestes niesamowita- powiedzial Bill, i ja pocalowal.
- Wiem, wiem- odpowiedziala dziewczyna.
- No to co robimy??- zapytala po chwili Martina
- Niewiem my chyba powinnismy isc na probe- odpowiedzial Georg
- No to niech dziewczyny ida z nami- zaproponowal Tom
- No pewnie idziecie z nami i bez gadania- dodal Bill. I wszyscy udali sie do studia, w ktorym odbywaly sie proby. Dziewczyny siedzialy i spiewaly razem z Billem, po chwili chlopacy uslyszeli jaki Agness ma ladny glos, i poprosili zeby zaspiewala jedna z piosenek. Agness oczywiscie nie chciala sie zgodzic, ale w koncu to tylko proba. Zaspiewala wszyscy byli pod wrazeniem lacznie z menadzerem Tokio Hotel. Powiedzial ze nastepna piosenke, nagrywa razem z nia i teledysk tez. Dziewczyna nie chciala sie zgodzic, ale wszyscy ja zaczeli blagac. I powiedzial ze tylko jedna piosenke. Potem chlopcy znowu zaczeli grac i Bill powiedzial ze ta piosenka jest dla ich dziewczyn. A one sie usmiechnely. Kiedy TH skonczylo probe wszyscy udali sie do domu blizniakow.
- To co robimy?- zapytala Agness
- Hm… Ja jestem troche zmeczona- odpowiedziala Martina
- No w sumie ja tez- dodala Agness, wtedy Bill do niej podszedl wzial na rece i zaniosl do swojego pokoju. Dziewczyna sie zbytnio nie sprzeciwiala.
- Jaki Ty jestes kochany.- powiedziala Agness do Billa usmiechajac sie
- Tak??- zapytal z niedowierzaniem chlopak
- Nie wierzysz mi- zapytala dziewczyna
- Jakos nie- odpowiedzial chlopak podejzliwie sie usmiechajac
- Co Ty konbinujesz??- zadala pytanie Agness
- Nic- i znowu ten szyderczy usmieszek
- Jak to nic przeciez widze- odpowiedziala dziewczyna, a wtedy chlopak zblizyl sie do niej i zaczal namietnie calowac.
-Chaialbym zeby ta chwila trwala wiecznie- szepnela dziewczyna
- Ja tez- odpowiedzial Bill, nie przerywajac calowania. Po chwili nie spodziewanie oboje znalezli sie na lozku, dalej sie calujac. Bill bardzo czule obejmowal Agness, i glaskal po calym ciele. Po jakims czasie zaczal odpinac jej stanik…
- Bill, nie…- powiedziala dziewczyna
- Rozumiem nie jestes jeszcze gotowa…- odpowiedzial i dalej sie calowali. Kiedy skonczyli, Agness sie przytulila do Billa.
- Przepraszam- wyszeptala czule do chlopaka
- Nic sie nie stalo. Rozumiem Cie- odpowiedzial rownie czule chlopak przytulajac ja
- Chyba juz pojde- powiedziala Agness
- Juz??- zapytal zdziwiony chlopak
- No musze sie spakowac w koncu nie dlugo jade do Polski i musze sie przygotowac- odpowiedziala brunetka
- Odprowadze Cie- dodal po chwili Bill
- Bedzie mi bardzo milo- rzucila Agness. Ubrali sie i wyszli. Szli cala droge przytuleni do siebie. Kiedy doszli Bill zapytal sie:
- Przyjdziesz sie jutro ze mna pozegnac? Bo jutro juz wyjezdzam
- Oczywiscie MisQ. Wiesz juz za Toba tesknie- odpowiedziala dziewczyna
- Ja za Toba tez- powiedzial chlopak i czule pocalowal.
- To do jutra- rzucila dziewczyna, i weszla do domu.
- Co to za chlopak?- zapytal ojciec dziewczyny
- tato, ledwo weszlam juz sie wypytujesz o niego! To jest moj chlopak- odpowiedziala Agness
- Wyglada jak dziewczyna- stwierdzil tata
- No i co, ale zachowuje sie jak 100% mezczyzna- dodala dziewczyna
- A ile ma lat?- zapytal znowu ojciej
- Co to wywiad okolicznosciowy? Jest 2 lata starszy, gra w zespole Tokio Hotel, ma brata blizniaka, ma na imie Bill i jest Niemcem- odpowiedziala dziewczyna
- Wystarczy?- dodala po chwili
- Tak, dziekuje. Przynajmniej cos o nim wiem. A jest chociaz fajny??- dorzucil usmiechajac sie w strone corki
- Jest sooooper!!!- krzyknela zadowolona dziewczyna ze jej tata zaakceptowal chlopaka. Rzucila sie mu na szyje i dala buziaka. Nastepnie poszla do swojego pokoju pakujac sie. Kiedy skonczyla zeszla aby porozmawiac z mama o Martinie
- Mamo…- zaczela niepewnie Agenss
- Slucham Cie corenko- odpowiedziala mama
- Bo wiesz, tak myslalam ze moze ta moja przyjaciolka Martina moglaby pojechac z nami, poznalaby moich znajomych i wogole zobaczyla by Polske.- zapytala dziewczyna
- To swietny pomysl- powiedziala mama
- Naprawde???- dodala z niedowierzaniem dziewczyna
- No pewnie, daj mi tylko do niej numer zebym mogla porozmawiac z jej rodzicami- dodala mama
- Super!!!!! Dziekuje!!!- krzynela rozpromieniona Agness, popedzila po telefon i od razu zadzwonila do przyjaciolki. Obie byly bardzo zadowolone. Na zajutrz Agness wstala wczesnie, szybko zrobila poranna toalete i wystroila sie, natsepnie poszla do domu Kaulitzow.
- Czesc- przywitala sie ze wszystkimi
- Hej- odpowiedzieli jej Tom, Gustav i Georg
- Gdzie Bill?- zapytala dziewczyna
- U siebie – odpowiedzial Tom. Agness skierowala sie w strone pokoju, kiedy weszla przestraszyla sie.
- Co tu sie stalo??- zapytala zszokowana Agness
- Nic. Probuje sie spakowac- odpowiedzial Bill
- Nawet sie nie przywitasz??- zapytala zasmucona
- Oj przepraszam- powiedzial chlopak i natychmiast podszedl i dal jej buziaka
- Dobra widze ze przeszkadzam to wpadne pozniej- powiedziala i juz chciala wychodzic jednak Bill, zlapal ja za reke i przyciagnal do siebie.
- Ty mi nigdy nie przeszkadzasz. Usiadz i poczekaj chwilke, dobrze?- zapytal chlopak
- Ok.- odpowiedziala i usiadla tak jak prosil ja Bill. Chlopak gdzies wyszedl. Po chwili wrocil i dal Agness maly prezencik.
- Co to jest?- zapytala Agness
- Otworz.- odpowiedzial Bill. Kiedy Agness otworzyla prezent, bylo tam male pudeleczko w ksztalcie serca, a w nim… srebrny lancuszek z sreduszkiem, na ktorym bylo wygrawerowane, imie Agness a z drugiej imie Billa.
- Nie moge tego przyjac- powiedziala Agness
- Musisz – odpowiedzial chlopak
- Ale…
-Ciii…- przerwal jej chlopak i pokazal jej takie samo na swojej szyi.
- Mozesz?- zapytala Agness podajac Billowi lancuszek. Bill zalozyl jej podarunek i zaczal calowac ja po szyi.
- Czyli dzisiaj wyjezdzasz??- po chwili zapytala Agness
- No niestety. Nie chce sie z Toba rozstac- odpowiedzial Bill, wtulajac sie w dziewczyne
- Ja tez… eh…- wysyczala dziewczyna
- Cos nie tak?- zapytal chlopak
- Nie nic- odpowiedziala troche wkurzona Agness
- Kochanie widze ze cos Cie gryzie- mowil chlopak
- Bo wiesz, boje sie ze Cie strace…- ciagnela powoli Agness
- Ze znajdziesz sobie jakas, dziewczyne w trasie, albo jakas fanka, sie Tobie spodoba, i zawroci Ci w glowie- ciagela dalej
- Agness!! Nie mow tak!!!- krzyknal Bill i natychmiast wstal
- Bill, ale ja naprawde sie boje wiem jak to jest- dodala dziewczyna
- Nie moge tego sluchac. Nikt mi nie zawroci w glowie… Nie ma mozliwosci, ja za Toba szaleje i bardzo, bardzo Cie kocham!!! – krzyczal chlopak
- To dobrze- odpowiedziala Agness. Bill stal przodem do okna i patrzyl w jeden punkt. Agness podeszla do niego i sie przytulila, chlopak sie odwrocil spojrzal jej gleboko w oczy i powiedzial:
- Kocham Cie i to sie nigdy nie zmieni.
- Ja tez Ciebie kocham…- odpowiedziala dziewczyna. Znowu zaczeli sie calowac.
-Bill!! – rozlegl sie jakis glos
- Tak-odpowiedzial
- Przyjechal samochod po nasze rzeczy, znies je i za 15 minut jedziemy- dodal po chwili nieznajomy
- Juz ide- odpowiedzial. Wzial walizki i zszedl. Po chwili Agness tez byla na dole, wyszla przed dom i spotkala Martine.
- Czesc- powiedziala do przyjaciolki
- Hej, co przyszlas sie pozegnac?- odpowiedziala pytajac
- No, chyba tak samo jak Ty- odpowiedziala Agness
- Niestety, nie lubie sie zegnac- dodala dziewczyna
- Ale nie na dlugo- powiedziala kumpela
- Noooo…. Moze uda sie nam isc na ich koncert- dodala Marti
- Moze…- spojrzaly sie na siebie usmiechajac sie. Po chwili podeszli Tom i Bill.
- To dla Was- powiedzial Bill i dal im wejsciowki na kazdy koncert jaki bd chcialy
- Oooo, dzieki jestescie super- powiedzialy chorkiem dziewczyny, Potem sie pozegnali i chlopcy odjechali. Dziewczyny poszly do domu Agness usiadly na podlodze i wlaczyly TV. Byla tam transmisja jakiegos starego wywiadu z Tokio Hotel.
- Eh… Czemu musieli jechac…- zasmucila sie Martina
- Ej, nie przejmuj sie pojdziemy na ich koncert i bd ok- Agness odpowiedziala zeby pocieszyc kumpele
- Wiesz jak sie ciesze,ze zobacze Twoj kraj i poznam Twoich przyjaciol- krzyknela po chwili juz troche w lepszym nastroju
- Ja tez sie ciesze. W koncu wszystko zawdzieczam wlasnie Tobie- dodala Agness, i przytulila sie do przyjaciolki. Potem siedzialy i ogladaly zdjecia w gazetach gadajac o chlopakach i ile z nimi przeszly.
- Niektore chwile byly wpsaniale inne mniej fajne ale i tak oni sa najlepsi na swiecie- stwierdzila Agness
- No pewnie! A mialas jakies watpliwosci- odpowiedziala Martina
- Na poczatku, ale teraz juz nie!- rkzyknela zadowolona dziewczyna. Martina poszla do domu przed 20, zeby sie spakowac, bo nastepnego dnia wyjezdzaly. Agness tez polozyla sie wczesniej zeby sie wyspac. (więcej…)

Hey

piątek, Maj 29th, 2009

Dzieki za wszystkie komentarzyki, jak widzicie staram sie odpowiadac na nie na bierzaco. Jednak notki zajmuja troche wiecej czasu dlatego sa tak zadko. Z reszta to nie jest jedyny powod, dla ktorego ostatnio nie pojawilo sie nic nowego. Mam straszny nawal nauki, a do tego rodzice nie pozwalaja mi siedziec na komputerze bo mam sie uczyc. Sami rozumiecie. Przepraszam za te zwloki, jednak postaram sie jakos to wszystko nadrobic=D

A teraz kolejna czesz mojego opowiadanka, jednak zaznaczam ze nie bedzie ona tak dluga jak poprzednia ze wzgledu na brak czasu i weny…

- Tak tylko jakos wy sie z nimi swietnie bawicie- dodalam
- Nieprawda! Blagam wroc ze mna. Pokazemy im jak sie tanczy- powiedzial i wycignal reke w moja strone tak jakby prosil mnie do tanca.
- Niech bedzie ale jak zobacze ze znowu sie podwalaja to im wpieprze!- powiedzialam i wrocilam z nim. Zaczelismy tanczyc. Oczywiscie Martine poinformowalam o tym co ma robic i byla cala happy. Zaczelo sie show. Parkiet byl nasz: tzn: Moj, Martiny, Billa i Toma. Tanczylismy jak krolowie. A te dwie z Blog 27 zwialy na kanape aby nie narobic sobie lipy tym jak tancza. O ile to mozna nazwac tancem, one zachowywaly sie jak malpy wypuszczone z klatki. Kiedy piosenka sie skonczyla uslyszalam pierwsze takty wolnej piosenki. Od razu zwialam do baru aby sie czegos napic jednak nie zdazylam, bo Bill podszedl do mnie od tylu objal i zapytal czy z nim zatancze. Nie mialam wyjscia zgodzilam sie.
- Jestes na mnie zla za te dziewczyny?- zapytal mnie
- A jak myslisz? Mam skakac z radosci ze jakies gowniary sie do Ciebie podwalaja?- odpowiedzialam pytaniem
-No nie, ale prosze Cie nie denerwuj sie- powiedziala blagajacym glosem do tego zrobil taka slodka mine, ze az zal byloby mu odmowic.
- No dobra, ta Twoja mina powalilaby kazda dziewczyne-odpowiedzialam
- Ciesze sie- powiedzial i dal mi buziaka. Do konca piosenki tanczylismy w milczeniu. Po piosence poszlam do baru gdzie zamowilam sobie slabego drinka, na rozluznienie. Jednak kiedy na moment sie odwrocilam ktos mi czegos dosypal, bo nagle czulam ze nie moge nad soba zapanowac. Wszystko mi wirowalo. Jednak poszlam do lazienki obmylam twarz zimna woda i napilam sie tez zimnej wody. troche mi przeszlo wiec poszlam na sale. Potem jakis chlopak do mnie zaczal sie podwalac, zlapal mnie za reke tak mocno ze nie moglam sie wyrwac. Nie widzialam nigdzie Billa, na szczescie Martina to zauwazyla i natychmiast zaczela szukac chlopakow. Ten koles wyslukl mnie przed Hotel, tam zaczal mnie obmacywac, probowalam sie bronic jednak byl zbyt silny…….(zostalalam zgwalcona…)….(niechem opisywac tego momentu drastyczne)… kiedy, zaczal mi ubierac bluzke z hotelu wybiegli Bill, Tom, Gustav i Georg, a za nimi Martina. Nigdy nie widzialam Billa w takiej fazie nerwow. Podbiegl do mnie a ten koles zaczal uciekac. Tom i reszta chlopakow zaczelo go gonic. Niewiedzialam co sie ze mna dzieje.
-Martina zaprowadz ja do pokoju!!-krzyknal Bill i pobiegl za reszta. Wiem tyle ze Martina mnie zaprowadzila do pokoju. Ja bylam w szoku. Cala sie trzeslam plakalam, balam sie. Martina mnie objela i zaczela mowic:
- Nic sie nie stalo… Wszystko bedzie dobrze.
-Boje sie- odpowiedzialam
- Nie boj sie tu jestes bezpieczna- mowila dalej…
Potem zasnelam. Niewiem co sie wydarzylo dalej. Slyszalam jeszcze jak ktos wchodzi do pokoju, chyba byl to Bill, jednak Martina wyszla za drzwi z nimi i rozmawiala. Nie spalam dlugo kiedy sie obudzilam bylam w pokoju tylko ja. Bylam przerazona. Po chwili ktos wszedl do pokoju. Bardzo sie balam.
-Kochanie- uslyszalam szept. Ktos podszedl i mnie przytulil, jednak ja sie wyrwalam, bo niewiedzialam kto to.
- Kochanie to ja. Co sie dzieje?- byl to Bill
- Bill to ty. -odpowiedzialam, i rzucilam sie w jego ramiona. Bylam cala roztrzesiona.
- Nie boj sie. Jestes bezpieczna. Nic Ci tu nie grozi- mowil czule chlopak
- Bill… Ja nie chcialam…- mowilam przez lzy
- Wiem, to nie Twoja wina. Wszystko bedzie dobrze.- powiedzial i mocno przytulil
- Ja niewiem jak to sie stalo… Wogole kto to byl… Nic niewiem… – ciagnelam polslowkami
- Cii…- powiedzial chlopak. Nic nie mowilam. Caly czas trzeslam sie ze strachu. Niewiedzialam co sie dzieje. Te cale przezycie bylo dla mnie straszne. Potem zasnelam. Bill polozyl mnie na lozku. Sam spal na kanapie, wiedzial ze po takim przezyciu za bardzo nie bede chciala miec bliskiego kontaktu fizycznego z chlopakami. Kiedy sie rano obudzilam bylam sama, wydawalo mi sie tak bo obok nie bylo Billa.
-Bill- powiedzialam
- Slucham Cie kochanie- odpowiedzial
- Jestes?-zapytalam
-Tak- odpowiedzial Bill i podszedl do mnie. Usiadl kolo mnie na lozku i delikatnie objal.
- Gdzie spales?-zapytalam
- Na kanapie- rzucil chlopak
- Dlaczego…- zdziwilam sie
- Bo po takim przezyciu niewiedzialem czy bedziesz chciala zebym spal z Toba- odpowiedzial troskliwie
- Bill, przestan. Jestes dla mnie najwazniejszy na swiecie wiec nigdy bym nie powiedziala ze masz spac na kanapie, nawet po tym co sie zdarzylo- odpowiedzialam
- Aha. dobrze. nastepnym razem Cie nie zostawie. Uwazam ze powinnas powiedziec o tym rodzicom- dodal po chwili
- Co?! Nie mam mowy!-krzyknelam
- Uspokuj sie. Powinnas to zrobic to dla twojego dobra- mowil dalej
- Bill, nie chcem. Wogole kto to byl? I co sie potem zdarzylo jak pobiegliscie za nim?- zapytalam
- Wiesz, niewiem kto to byl. Ale jak Tom go dorwal to mu tak wpieprzyl ze koles sie nie trzymal na nogach, a potem ja go poprawilem, nastepnie Georg z Gistavem tez mu nie zle doprawili i zabrali dokumenty zeby bylo wiadomo kto to jest- odpowiedzial
-Ale ten koles zyje?- zapytalam
-Agness nie martw sie o tego…!! Jak zwykle masz dobre serducho, koles wyrzadzil Ci krzywde a Ty sie o niego martwisz.- dodal chlopak
- Bill, dziekuje za wszystko. Ja juz chce wrocic, do Niemiec. Tam odpoczne. Przemysle to wszystko…- mowilam, jednak przerwalo mi pukanie do drzwi.
- Prosze- powiedzialam
-Agness corciu. Co sie stalo??-zapytala zrozpaczona mama
- Co oni tu robia??!- zapytalam Billa
- Musialem ich powiadomic. Zostawie Cie z rodzicami- odpowiedzial i chcial wyjsc
- Nie! Zostan prosze- rzucilam
- No dobrze- powiedzial i usiadl kolo mnie.
-Mamo. Nic mi nie jest.- odpowiedzialam
- Niech ja tego gnoja dorwe to go wykastruje!-krzyknal ojciec
-Tato przestan- powiedzialam
- Jak sie czujesz?? Wogole jak to sie stalo? i gdzie jest ten bydlak?-pytala mama
-Czuje sie dobrze dzieki Billowi. Niewiem jak to sie stalo. pamietam ze poszlam sie napic i kiedy wypilam napoj zaczelo mi sie wszystko mieszac i dalej wiem ze wyladowalam z jakims kolesiem przed hotelem, potem wylecial Bill z Tomem, Georgiem i Gustavem, a Martina zaprowadzila mnie do pokoju. Tyle. – odpowiedzialam mamie
- Prosze pana mozemy porozmawiac? – zapytal moj chlopak
- Tak- odpowiedzial tata i wtedy wyszli.
- Mamo juz wszystko jest dobrze tylko chce wrocic do domu. Do Loitsche.
- Dobrze- odpowiedziala mama
….. (więcej…)

Deedlit

czwartek, Maj 28th, 2009

Deedlit siadła na łóżku w swoim nowym pokoju. Rozejrzała się dookoła i zauważyła dużą szafę w rogu, mały stolik nocny, zielony dywan i doniczkę z paprotką. Weschnęła przeciągle i opadła na poduszkę. To miał być jej nowy dom, akademik Miyoha. Mimo wszystko obawiała się reakcji innych. Fakt że była wysoko urodzonym elfem, tylko jej przeszkadzał. Ludzie zwykle myśleli, że jest zadufana w sobie i lepiej jej unikać. Dawno rozstała się ze swoimi przyjaciółmi, każde z nich poszło we własną stronę. Od tamtej pory Deedlit była samotna.

Do akademika przybyła aby zdobyć nowe doświadczenia oraz przede wszystkim zrozumieć zachowanie ludzi.
Przypomniała sobie słowa swoich przyjaciół:
„Pamiętaj, Deed, nigdy się nie poddawaj. Każdą przeszkodę da się pokonać, wystarczy trochę czasu”.
Przyznała im rację. Jej problem był niezwykle błahy i łatwy do pokonania. Ludzie muszą się przekonać, że nie warto elfa oceniać po okładce!
Deedlit nabrało twórczej energii i po chwili wyszła na korytarz, chcąc zaznać nowych znajomości. Jednak na swojej drodze nie spotkała żywej duszy. W końcu na szkolnym ogródku zauważyła jakąś dziewczynę.

(więcej…)

Heya

czwartek, Maj 28th, 2009

Nastepnie poszlismy na imprezie. Bill nie pil bo po lekach nie mogl. Ale za to Tom chyba wypil za duzo( chyba za dwoch) i przez to wyszla afera na maksa gdyz po zbyt duzej ilosci alkoholu film z letsza mu sie urwal i niewiedzial co robi. Dokladniej mowica, jedna dziewczyna (tzw. Lala Barbie) zaczela sie do niego przystawiac, a ze Tom lubi panienki w krotkich spodniczkach i bucikach na obcasach od razu mu przypadla do gustu. Dziewczyna tez byla happy bo w koncu kto jak kto ale Tom to naprawde sooooper towar (przyznajcie same:P). Jednak rozkosz Toma nie byla zbyt dluga bo, kiedy Martina to zobaczyla wykonala dwie czynnosci:
- I- sprzedala Tomowi Liscia na twarz
-II- Wypieprzyla w twarz tej lali, a wtedy zaczela sie masakra…
Okazalo sie ze ta lala Barbie tylko tak wyglada a w rzeczywistosci niezle sie bije,wiec zaczela sie nie zla bojka. Tom niewiedzial co sie dzieje wiec Gustav i Georg zabrali go do pokoju. Natomiast Bill i ja probowalismy uspokoic dziewczyny. Na szczescie po jakims czasie udalo uspokoic sie cala sytuacje. Potem wrocilismy do pokoju, jednak Martina nie chciala sie widziec z Tomem. I nie dziwie sie jej bo wiem z doswiadczenia, po Billu jak on mnie zalatwil. Razem z Martina siedzialam w kuchni i staralam sie ja jakos pocieszyc:
- Martina on nie wie co on zrobil. Przeciez jest pijany – mowilam
- Moze i jest pijany, ale chyba ma swiadomosc ze jest zajety.- odpowidziala zaplakana dziewczyna
- No ale zrozum przeciez wiesz ze on Swiety nie jest! Znasz go przeciez i dobrze wiesz jaki on potrafi byc- ciagnelam dalej
- Ale mogl sie powstrzymac. Czy ja kiedykolwiek zrobilam mu cos takiego? Nawet pod wplywem alkoholu? Nie, a jeszcze do tego widzisz jaka jest napieta sytuacja miedzy mna a nim.- mowila zalamana dziewczyna
- Wiesz mam pomysl zaraz Tom bedzie trzezwy zobaczysz! Chcesz zobaczyc ta akcje??- zapytalam z szyderdczym usmieszkiem na twarzy
- No pewnie!!- krzyknela dziewczyna.
Weszlysmy do pokoju gdzie siedzieli chlopcy. Podeszlam do Toma, podnioslam go z lozka postawilam pod sciana. Na poczatek wzielam szklanke zimnej wody i wylalam mu na twarz. Tomowi chyba rozum wrocil bo juz trzezwo zapytal, a wlasciwie wydarl sie:
- Co Ty robisz?!?!?!
- To co powinnam- odpowiedzialam po czym dostal 2 plaskie na twarz
- Agness co Ty ode mnie chcesz?- zapytal oszolomiony chlopak
- Pytasz sie jeszcze??- odpowiedzialam pytaniem i znowu dostal po twarzy
- Alala, to boli!!!!! – krzyknal Tom
- Wiem bo to ma bolec!- odpowiedzialam mu
- A juz wiesz o co mi chodzi??- dodalam po chwili
- Nie…- odpowiedzial i znowu mu sprzedalam liscia
- Wiesz?- zapytalam
- Bill pomocy!!!! Ona mnie skatuje !!!- krzyczal i blagalnie patrzyl na brata
- Wiesz po tym co zrobiles moze Cie nawet zabic- odpowiedzial mu Bill
- EJ a ja moge sie dowiedziec co zrobilem, bo nic nie pamietam!- rzucil Tom i natychmiast schowal twarz
- Obsciskiwales sie z panienka… – powiedzial Geo i sie skrzywil
- CO?!?!?!?!- krzyknal zdziwiony Tom i wybauszyl oczy
- No, widzisz jaki zdolny jestes- powiedzialam zlosliwie, jednak Tom nic nie odpowiedzial tylko pobiegl za Martina ktora wyszla z pokoju,
- Nie zle mu dalas popalic-powiedzial Bill
- Ty tez bys tak dostal- odpowiedzialam mu
- ALe ja takiego czegos nigdy nie zrobie- rzucil czule chlopak i mnie pocalowal
- Niby tak. Ale kiedys zrobiles cos gorszego – dodalam smutno
- Wiem,ale bylem glupi… I zaluje tego co zrobilem. – powiedzial Bill
- yhym… – rzucilam i mocno przytulilam sie do niego…
**** U Martiny i Toma ****
- Martina czekaj!!!-krzyczal Tom
- Po co?!?- dziewczyna wydarla sie bardzo glosno
- Bo… Chce… Cie… Przeprosic….- jakal sie chlopak
- Za co?! Za to ze wolisz inne?? -zapytala zlosliwie Marti
- Nie wole innych! Ja nie wiedzialem co robie!!!! – bronil sie Tom
- Tak no to gdybys sie z nia przespal to co tez bys nie pamietal?- zapytala i sie skrzywila
- No nie pamietalbym – odpowiedzial chlopak
- Aha… no to super. Wiesz ja nie rozumiem takich kolesi jak Ty- powiedziala wkurzona Marti
- Wiem, ze zle zrobilem. Ale nie moge cofnac czasu! Nic na to nie poradze! Przepraszam, Wybacz mi i daj ostatnia szanse. Blagam- mowil Tom bardzo zmienionym glosem. Wydawalo sie ze ma sie zaraz poplakac
- Daje Ci ostatnia szanse ale tylko dlatego ze Cie kocham. Ale jezeli bedzie podbna stuacja to z nami koniec. Na zawsze zapamietaj to – odpowiedzialam Martina i rzucila sie mu na szyje.
- Dziekuje. Ja Ciebie tez kocham- odpowiedzial Tom.
Po rozmowie wrocili do nas. Chwile posiedzialysmy z chlopakami i poszlysmy do domu. Nastepny dzien mijal normalnie nic szczegolnego sie nie wydarzylo poza tym ze byl to dzien wyjazdu chlopakow na kolejny koncert do innego miasta w Polsce. A wiec poszlysmy do nich o 18:00.
- Czesc – powiedzialysmy wspolnie
- Czesc dziewczyny. Milo ze wpadlyscie- powiedzieli chlopcy
- No wpadlysmy sie pozegnac. W koncu dzisiaj wyjezdzacie. I my tez tyle ze my jedziemy do Niemiec a wy do nastepnych miast na koncerty- odpowiedzialam
- No niestety, Ale jak tylko skonczymy koncerty pojedziemy na wakacje- powiedzial Bill i mocno przytulil calujac w glowe
- No mamy nadzieje, ale i tak przez ten caly czas bedziemy sie bardzo nudzic w Niemczech…- rzucila smutno Marti
- Ej, tam dacie rade. Jestecie super laski i nie dacie sie zawladnac nudzie- powiedzial Tom i puscil oczko
- Heh. i tu masz racje drogi kolego – odpowiedzialam mu…. Potem sie czule pozegnalysmy z nimi i poszlysmy do domu bo byl juz czas na nasz powrot do domu. W drodze powrtonej nie rozmawialysmy zbyt duzo bo bylysmy wyczerpane tym calym wyjazdem, i wszystkimi niespodziankami jakie mialy miejsce w Polsce. Droga powrotna byla dluga, ale w koncu dojechalysmy. Kazda z nas poszla do swojego domu. Ja od razu polozylam sie spac. Bylam padnieta podroza. Nastepnego dnia obudzil mnie dzwiek komorki. Spojrzalam na wyswietlacz i widnial napis “Bill”
- Co on o tej porze chce? (była 6:30 rano)
- Tak słucham- odebralam telefon
- Bill kochanie, chodz do mnie… Czekam na Ciebie…- uslyszalam glosy i wpadlam w furie. Jednak postanowilam przysluchac sie dalej tej rozmowie
-No skarbie, przeciez chcesz tego…
-Dziewczyno daj mi spokoj!- uslyszalam glos Billa
- Juz mnie nie pamietasz… Eh… Szkoda a przeciez kiedys tak bardzo mnie kochales…- mowila nieznajoma
- Eliere? To nie mozliwe… – powiedzial chlopak
- Tak, kochanie to ja… Juz nawet masz inna… W telefonie nie ma mojego numeru tylko numer jakiejs dziwki… – rzucila wrednie dziewczyna
- Oddaj ten telefon! I nie dziwki tylko mojej dziewczyny!!- krzyknal Bill
- Agness jestes tam? Odezwij sie! Przeciez widze ze odebralas!- krzyczal zdenerwowany chlopak, jednak ja jedynie na co mialam sile to zakonczenie tego polaczenia. Bylo wczesnie mimo to nie chcialo mi sie juz spac. Na sama mysl ze jego dawna wielka milosc sie znalazla przechodzily mnie dreszcze. Po jakis dwoch godzinach zebralam sie i poszlam do lazienki aby wykonac poranna toalete. Nastepnie sie ubralam i usiadlam przy biurku. Zaczelam plakac.
- Dlaczego zawsze wszystko musi sie rozpieprzac??- mowilam do siebie. po chwili uslyszalam pokanie do drzwi.
- Dajcie mi spokuj! -krzyknelam. Jednak osoba ktora pukala weszla.
- Agness co sie stalo? -zapytala marti ktora weszla do pokoju
- Nic- odpowiedzialam jej po czym lzy zaczely mi same splywac
- Cos z Billem… Co sie stalo?- zapytala ponownie psiapsiola. Opowiedzialam jej cala historie. Dziewczyna probowala mnie pocieszyc jednak na marne…
- Mam pomysl – powiedziala Marti
- No to mow- odpowiedzialam jej
- Zaraz moment.- dodala dziewczyna wziela telefon i gdzies zadzwonila:
- Hej. Tom mam sprawe. Bo Agness mi opowiedziala cos… No chodzi o Billa. A co ? Mowisz ze chodzi jakis struty? No nie dziwie sie… Wiesz o co chodzi? To dobrze! A co sie stalo? Jak ta szmata sie tam znalazla? I wogole jak dorwala jego tel? Co TY? Zaplacila ochroniarzowi? O FUCK! Pogadam z Agness ok. Dzieki pap. No tez Cie kocham! – rozmowa z ktorej nie wiele wynikalo ale juz nieco wiedzialam
- I co?- zapytalam
- Ta szmata, zaplacila za to zeby sie tam dostac. Bill ja wypieprzyl na zbity pysk i chodzi dobity.- powiedziala Marti
- Ej, widze ze nie palasz sympatia do tej Eliere…- odpowiedzialam jej
- Nigdy jej nie lubilam, uwazala sie za wielka dame. Glupia dziwka- dodala kumpela
- Dzieki ze zadzwonilas do Toma. Jestes kochana.- powiedzialam i rzucilam sie na szyje dziewczynie.
- Nie ma sprawy. Mam nadzieje ze Bill zaraz do Ciebie zadzwo…- i w tym momencie rozlegl sie dzwiek mojej komorki
- No zgadlas – powiedzialam
- Tak. Czesc. Tam Martina mi powiedziala. Nie juz nie jestem zla. Jak przyjedziesz pogadamy. Dobra nie denerwuj sie. Papa.- rozmowa krotka i na temat.
- Juz jest ok… – stwierdzila Marti
-No… Wiesz ja chcem zeby juz tu byli – powiedzialam
- Ja tez. Ale jeszcze kilka dni i pojedziemy gdzies z nimi – odpowiedziala Marti
- Nooo, wtedy bedzie sie dzialo- rzucilam radosnie…
Siedzialysmy i sluchalysmy muzy do pozna. Potem Martina poszla i ja polozylam sie. Nastepne dni mijaly powoli. Nic ciekawego sie nie wydarzylo. Jednak dzien przyjazdu chlopakow byl dziwny. Najpierw spotkalam natarczywe fanki TH, ktore zaczely sie mnie wypytywac o Billa i Toma, potem spotkalam Andreasa (przyjaciela chlopakow ktorego kiedys na ich imprezie poznalam), a na koniec spotkalam Patrica… Nie bylam happy ale coz…
- czesc- powiedzial chlopak i sie usmiechnal
- o hej! Dawno sie nie widzielismy – odpowiedzialam bardzo naturalnie pomimo mojego niezadowolenia
- No. Chcialem sie spotkac ale nie bylo Cie w miescie. – odpowiedzial Patric
- No bylam w Polsce, na 2 tygodnie. Heh. A co szukales mnie?- zapytalam i sie usmiechnelam
- Nooo tak jakby, Mam pytanie. To prawda ze jestes z Billem? -zapytal chlopak a mi sie jakos tak glupio zrobilo
- No tak, hmm… a czemu pytasz?- odpowiedzialam
- No bo, a z reszta nie wazne. Wiesz musz leciec- powiedzial i dal buziaka w policzek, a mnie zatkalo. Idac do domu rozmyslalam o Patricu, mimo ze jestes z Billem jakos zainteresowalo mnie i zdziwilo to co powiedzial Patric. Kiedy weszla do domu mama powiedziala mi ze ktos czeka na mnie w pokoju. Bylam pewna ze to Marti, jednak byl to… (więcej…)